W Polsce mamy socjalizm. To fakt. Pozbyliśmy się komunizmu, został socjalizm. Przykładowy opis jest na Wikipedii - spełniamy wiekszość warunków. Tak jak wszystkie ustroje mogą być bardziej lub mniej (demokracja, kapitalizm, socjalizm, totalitaryzm), tak i tutaj mamy mniej lub bardziej, ale jednak socjalizm.
Wszystkie socjalizmy bankrutują albo zadłużają się. Im więcej socjalizmu, pomocy społecznej, wsparcia, kontroli i regulacji, tym większy robi się dług. Każde urudzone w Polsce dziecko na dzień dobry ma na karku około 16000zł długu zaciągniętego w jego imieniu przez państwo. Aby je spłacić będzie musiało, gdy tylko dorośnie, o tyle więcej wyprodukować, niż zarobić. Oczywiście zakładając, że do tego czasu deficytów budżetowych już nie będzie, a takie są każdego roku. I muszą być, bo mamy socjalizm.
Darmowe rzeczy nie istnieją! To fikcja. Darmowa służba zdrowia? Po pierwsze nikt za darmo nie leczy, więc ktoś musi za to płacić. Państwo płaci z naszych pieniędzy. Pobiera na ten cel o wiele więcej, niż później na nie wydaje, a do tego wszędzie, gdzie państwo zaczyna regulować rynek zdrowotny, ceny idą w górę. To jest oczywiste. Jak państwo (np. u nas NFZ) zapewnia kontrakty, to szpitale mogą podnosić ceny, bo klientów nie zabraknie. Prywatyzacja szpitali niewiele tu pomoże. Póki będą stałe kontrakty i obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne, szpitale nie będą się bardzo musiały o klientów bić. (Na marginesie: PO obiecywała prywatyzację, jako metodę na poprawę, a teraz pozywa PiS za to, że o tym mówi).
Darmowa edukacja też oczywiście nie istnieje. Wszyscy się na nią składamy. Jak ktoś nie chce się uczyć, to i tak musi płacić za naukę innych. Jak ktoś płaci za szkołę prywatną, to i tak musi płacić dodatkowo za "darmową" innych. "Darmowe" uczelnie zbierają najlepszych studentów (bo stać je na to, wszak nie muszą się bić o przetrwanie) przez co nie dość, że one nie muszą się starać, to jeszcze inne nie mają takiego komfortu. W szkołach niepaństwowych często liczy się cena, a nie jakość kształcenia, bo cały czas istnieje opinia, że najlepiej uczą państwowe szkoły. A tymczasem one mają najlepszych studentów na starcie, a nie najlepiej uczą. I tak oto konkurencyjność zostaje zabita. Co powoduje więcej problemów niż korzyści.
Emerytura od państwa to też ściema. Tu nawet nie ma co opowiadać. Weźcie kalkulator, policzcie ile odkładacie na ZUS (zapytajcie w pracy albo kogoś, kto zna się na księgowości, bo różnica netto-brutto to nie wszystko!), policzcie ile byście na lokacie dostali (odkładając te pieniądze co miesiąc na średnią lokatę) i zapytajcie też ile dostaniecie emerytury przy obecnym, wymuszonym ubezpieczeniu. Oczywiście nie bardzo jest gdzie zapytać o tę emeryturę przymusową, bo nikt tak naprawdę nie wie, ile tego będzie. ZUS zbankrutuje za kilka(naście) lat i pieniędzy nikt nie zobaczy. Już teraz ledwo się trzyma na długach.
Przykładów można mnożyć. Niedawno pisałem o "pomocy" UE w biznesie samochodowym, Teraz ostatnio dostałem list od Orange, że oto dzięki UE obniżają mi roaming. Kolejny przykład socjalistycznej próby poprawienia tego, co wcześniej się zepsuło. Najpierw trzeba wyłożyć miliardy na wykup licencji, koncesji, pasma, pozwoleń, ubezpieczeń, etc, żeby założyć firmę, co znacznie ogranicza możliwość konkurencji, a potem trzeba ratować rynek, bo ceny za wysokie. Jak się zabija konkurencję, to i ceny się podbija. A teraz wyobraźcie sobie, że Orange (i wszyskie inne firmy) tak po prostu z dnia na dzień rezygnują z przychodów z roamingu. Nie ma szans! Nic za darmo! Odbiją sobie gdzie indziej. Oczywiście poinformowali o tym w liście żeby podlizać się komisjii europejskiej i odwrócić uwagę klientów. A tego obniżenia cen roamingu nawet w dyskusji ze mną ktoś użył jako argumentu. Przykre.
I tu naprawdę nie ma znaczenia kto będzie prezydentem, a kto premierem. To nie tylko problem jest w ludziach, którzy stołki obsadzą, ale w systemie, który często nie tylko umożliwia przekręty, ale wręcz często zachęca do nich. I tyle. Dopóki nie będzie zasadniczej zmiany i odwrócenia obecnej tendencji dążącej do zaciskania gardła zwykłym ludziom, nic się (na lepsze) nie zmieni. Im mniej państwa w państwie, tym więcej ludzi w ludziach. Kapitalizm nie jest idealnym systemem, ma liczne wady, ale wynikają one z tego, że świat i ludzie nie są idealni, a nie są te problemy tworzone sztucznie. I jest przynajmniej realny, a nie opiera się na kłamstwie i korzysta z niewiedzy (jak wybór prezydenta, który się częściej przeprowadzał, dłużej siedział w więzieniu za PRL i posadził wieksze drzewo w spocie).
I tak będzie później zdziwienie, że znów się dorwali do koryta i nic się nie zmienia. Wszystkie zmiany wynikają z rozwoju ludzkości i są niezależne od "usprawnień" rządądzych, ale oni wmawiają, że to wszystko dzięki nim. Że człowiek poleciał w kosmos, bo rząd finansował misję. A gdyby nie wszystkie wymogi i praktyczny monopol państwowy na latacie w kosmos, takie wyprawy byłyby dawno na porządku dziennym za mniejsze pieniądze.
I w tym roku po wyborach będzie to samo. Znów politycy przy korycie, znów coraz większy dług, znów coraz mniej wolności i swobód obywatelskich. Skończy się bankructwem i krwawą rewolucją, jak w Grecji. Wiara, że to się może zmienić, przez pogłębianie zmian, które do tego doprowadziły, jest mocno naiwna. "Bo nie chodzi o to, żeby zmienić świnie przy korycie, albo żeby im to koryto zabrać". Jedyni ludzie, którym ufam w czasie wyborów to ci, którzy mówią, że w sposób zasadniczy ograniczą władzę, państwo i urzędy, i przywrócą ludziom możliwość decydowania o sobie. Ludzie nie są idiotami i wiedzą, jak o siebie zadbać. Politycy nie widzą jak o nas zadbać, bo nie mają skąd wiedzieć. A władza psuje, to nie jest puste hasło. Tak jest skonstruowany człowiek, że jak może to zakombinuje. Znam nie jeden przypadek dobrego człowieka, który na stołku, nagle dostawał niemocy, a często wręcz stawał się zły.
PS. Nie chcę agitować, po prostu wylewam swoje żale na system, w którym przyszło nam żyć. Ale jeśli chodzi o głosowanie, to jedynym kandydatem, który wydaje się myśleć podobnie (i mówić o tym głośno) w tych sprawach to Janusz Korwin-Mikke i zachęcam do głosowania na niego, jeśli ważna jest dla was wolność decydowania osobie. Przykładowy film z poglądami wrzucony dzisiaj jest tutaj, ale wystarczy np. na youtube wpisać "Janusz Korwin-Mikke". Wiadomo, nie jest idealnie, ale jest dużo bardziej sensownie i dużo bardziej konkretnie niż okrągłe, nic nie znaczące słówka i spoty "głównych" kandydatów.