Chyba jestem już chory. I to poważnie. Robię sobie większy projekcik muzyczny i wczoraj wpadłem na pewien ciekawy pomysł. Na serwerze admini ustawili mi już pod niego DNSy, ale to było późnym wieczorem. Zacząłem trochę kod klepać i fajnie wychodziło, ale trzeba było iść spać. No i niestety noc raczej nie przespana. Nie mogłem zasnąć, a jak już zasypiałem to po 30 minutach się budziłem i znów przewracanie się. A w głowie tylko przewijały mi się linijki kodu i wymyślały nowe sposoby na wdrożenie nowych pomysłów. Ledwo, ale powstrzymałem i nie usiadłem do klawiatury napisać coś w nocy. Mimo, że nazwa studia zobowiązuje.
A teraz ledwo żyję... ale za chwilę biorę się za kod.
Uum, pomocy?




Komentarze do wpisu „Choroba IT”
Braciszku ty jestes najzwyczajniej w swiecie uzalezniony od pracy i projekcikow :) To chyba dobrze ze masz odskocznie. Ale nie zarywaj nocy tylko SPIJ!! Siostra to mowi
Buziak
nie tylko ty tak masz :)
Nie martw się. Kiedyś 8 dni się nie goliłem bo i tak nie wychodziłem do ludzi. Jeśli już z nimi miałem jakiś kontakt to via IM. A najlepsze pomysły na rozwiązanie jakiegoś problemu przychodziły mi podczas jedzenia tzw. obiadu.
Ja już tak jakoś mam, że najlepsze pomysły przychodzą mi jak już się położę i chcę zasnąć albo w łazience (mówiąc wprost – na klopie).
Tak – to jest choroba.. ale choroba na której można zarobić :)
Jeśli mam tylko ciekawy pomysł – piszę do oporu, nawet gdy jest późno – bo i tak bym nie zasnął, a myślał o kodzie. A tak to robie memory dump i mam wolną przestrzeń myślową ;)
Świr i pracoholik. :P
Ale mój ulubiony. :*
xD
Heha. :]
@Szift- no zgadzam się. Najlepsze pomysły przychodzą na „tronie”. To magia jakaś.
Panie drogi Autorze tekstu…jak się ma wenę to głowy człowiek nie uspokoi. Póki wena jest, trzeba korzystać. Kiedyś nockę się odeśpi. Nie da się zrobić matrixowo „Free your mind”. Jedyne co pozostaje z matrixa to widzenie kodu. Też tak miałem. Łączę się w „radości”.
O, połączył mi się jabber i dopiero widzę komentarze. Tak myślałem, że nie jestem w tym sam. Zresztą nawet ja nie pierwszy raz o tym pisałem tutaj. No cóż, się gra, się ma. Aby nie choroby jakieś z wyczerpania czy tzw. niezdrowego trybu życia. Dzisiaj już nieco lepiej.