Oddawanie krwi

Chciałbym oddać krew. Chciałbym oddawać jak najczęściej to możliwe. Ale nie chcą mojej krwi. Nie mogę być dawcą. Nie liczyłem na sprawiedliwość rzeczy, ale trochę mi przykro.

Beastie Boys - An Open Letter To NYC

Pokaż ten wpis innym: wykop.pl facebook.com twitter.com

Komentarze do wpisu „Oddawanie krwi”

  1. 7 sierpnia 2007 @ 21:09

    Dlaczego?

  2. 7 sierpnia 2007 @ 21:10

    Jakieś leki biorę od czasu do czasu, po których krwi oddać nie mogę. Biorę je raz na pół roku albo rzadziej, a oni chcą dwóch lat, żeby być „czystym”.

  3. 7 sierpnia 2007 @ 21:12

    Hmm… Dziwne. Ty chcesz, ale nie możesz. Ja mogę, a nie chcę. Nie oddałbym krwi, tak jak i narządów po śmierci. Może to nad wyraz wpatrywanie w siebie, ale nie oddałbym i tyle. Po prawdzie to nie mam na to wytłumaczenia.

  4. 7 sierpnia 2007 @ 21:14

    I o tej niesprawiedliwości pisałem. Ja wychodzę z założenia, że jeśli coś mi nie jest potrzebne (krew się szybko reprodukuje, narządy po śmierci) a komuś może się przydać (a nawet życie uratować) to zdecydowanie mogę to oddać. A po oddaniu krwi można dostać batoniki, czekoladki i napoje :)

  5. Bastian16
    7 sierpnia 2007 @ 21:16

    ja bym z chęcią oddał, alem niepełnoletni, co mnie boli. ale od razu po odebraniu dowodu idę do banku krwiodawstwa. jouki: dla mnie to dziwne co napisałeś..

  6. 7 sierpnia 2007 @ 21:18

    Batonika sobie kupię, czekolada zbyt słodka jak na raz. Jak dla mnie może się reprodukować dwa razy szybciej, ale jest moja. Jeśli miałaby pójść dla kolesia który udusił, zgwałcił i przy próbie ucieczki przed policją został postrzelony,a później moja krew uratowała mu życie to jest ze mną związany, a takiego „brata” nie chcę. Tyle od siebie…

  7. 7 sierpnia 2007 @ 21:20

    Bastian16, za mało książek przeczytałeś :) Mnie jedna tak ukształtowała i się tego trzymam. Jak napisałem: może i samolubny, ale są ludzie i „tylko tak wyglądający”.

  8. 7 sierpnia 2007 @ 21:21

    Za mało książek przeczytałeś, mnie ukształtowała jedna :)

  9. Bastian16
    7 sierpnia 2007 @ 21:22

    czy dużo czy mało, sam nie wiem, ale jak możesz podaj tytuł ten kształtującej Cię lektury

  10. 7 sierpnia 2007 @ 21:24

    Dekoderek, jedna, ale lepsza niż „nasza szkapa” Sienkiewicza :) W sumie to przeczytało się ich więcej, ale poszły w zapomnienie.

    Bastian16, no właśnie, gdybym pamiętał to bym napisał wyżej.
    Jakiś horror – musiałbym przeszukać karton z książkami. Postaram się to zrobić w wolnej chwili.

  11. Bastian16
    7 sierpnia 2007 @ 21:25

    jouki: trzymam za słowo

  12. 7 sierpnia 2007 @ 21:30

    Kurcze, ode mnie też nie chcieli wziąść 2 miesiące temu, bo mam 184 cm wzrostu i tylko 64 kilo wagi :-/

  13. 7 sierpnia 2007 @ 21:50

    To nie to, że nie chcą. Chcą przede wszystkim mieć pewność, że krew, którą pobierają pochodzi od zdrowego człowieka jest … ,,dobrej jakości’‘. Czy chciałbyś dostać krew, która mogłaby przysporzyć ci komplikacji? Bardzo fajnie, że chcesz oddać. Osobiście jestem za oddawaniem krwi. W wakacje często jej brakuje. U mnie w mieście jest teraz akcja bo jeden chłopak uległ wypadkowi, a ma rzadką grupę krwi. Moja grupa jest pospolita niestety ;-)

  14. 7 sierpnia 2007 @ 21:53

    Seban, masz całkowitą rację. Może powinien dodać cudzysłowy do nie chcą, ale zdecydowanie chodziło o przenośne znaczenie, że nie mogę oddać krwi. A mam ten rzadszy typ, chociaż nie chciałbym oszukać dokładnie który.

  15. 7 sierpnia 2007 @ 21:54

    Tym większa szkoda, że nie możesz. Może za jakiś czas. :-) Zdrowia życzę

  16. 7 sierpnia 2007 @ 23:39

    a ja oddaję dość regularnie :) czyli staram się co 3 miesiące, od ok 3 lat i nic mi się nie dzieje, zdrowa jestem i nie mam żadnych problemów, którymi straszą niektóry… a świadomość ratowania innej osoby jest nie do opisania :)

  17. 8 sierpnia 2007 @ 08:54

    Myślę Jouki że nie zabierając swoje bebechy do trumny, jesteś pie**** egoistą. Zobaczymy kiedy ty, albo ktoś bliski będzie potrzebował przeszczepu.

    Rozumiem, kiedy np. wysiądzie ci np. wątroba nie będziesz chciał się zdecydować na przeszczep, bo możesz dostać narząd od „kolesia który udusił, zgwałcił i przy próbie ucieczki przed policją został postrzelony”.

  18. 8 sierpnia 2007 @ 09:10

    Nigdy nie powiedziałem, że owym egoistą nie jestem.
    Tak, nie będę chciał czyjegoś narządu bo może się on przydać innemu. Może teraz tak gadam, ale nie mam celu by pisać i myśleć inaczej.

  19. 8 sierpnia 2007 @ 09:54

    A ja mogę oddawać i już raz to zrobiłem, dziś oddałbym znów, ale wczoraj walnąłem 2 piwa, więc zrobię to za tydzień :)

  20. 9 sierpnia 2007 @ 18:14

    oddawanie krwi jest szlachetnym gestem, to dzielenie się cząstką siebie (dosłownie!) w celu uratowania zdrowia/życia komuś innemu, często obcej osobie. dla dawcy małą fatyga, dla biorcy – „być albo nie być”. mnie udało się oddać krew tylko raz, potem wielokrotnie obiecywałem sobie, że to powtórzę, ale zawsze „coś wypadło”. nie zastanawiałem się wtedy, do kogo może trafić moja krew, cieszyłem się, że zrobiłem coś bezinteresownie dla kogoś zupełnie mi obcego. teraz patrzę na to inaczej, ponieważ sam potrzebuję krwi. jestem ciężko chory (aplazja szpiku) i do niedawna potrzebowałem ok 1l krwi na tydzień. teraz jest już lepiej – krew stabilna, ale biorę płytki krwi – i tu mój mały apel do wszystkich dawców: jeśli możecie, oddawajcie też płytki! towar deficytowy, szczególnie w okresie wakacji, a nie mniej potrzebny. niestety dużo mniej „popularny” – wiele osób nie wie, że płytki też można oddawać tak jak krew, tylko wymagania zdrowotne trochę wyższe i sam proces dłuższy i trochę uciążliwy.

    @Jouki:
    jeśli Twoim jedynym problemem jest obawa, że Twoja krew trafi do mordercy/gwałciciela itp., to jest pewne rozwiązanie – możesz oddać swoją krew imiennie, dla konkretnej osoby. przy oddawaniu krwi/płytek podajesz dane osoby do której preparat ma trafić i dostajesz zaświadczenie – karteczkę, która powinna zastać przekazana biorcy. korzyść jest obopólna – Ty wiesz do kogo trafi Twoja krew, a biorca ma zabezpieczenie – w razie braków ma pierwszeństwo (oczywiście poza osobami w ciężkim stanie) w „kolejce”. nawet jeśli nie znasz osobiście nikogo potrzebującego, rozejrzyj się dookoła, popytaj, poszukaj w internecie. takich osób jest mnóstwo.

    „Może teraz tak gadam, ale nie mam celu by pisać i myśleć inaczej.” – z całego serca życzę Ci, abyś nigdy nie musiał zmieniać zdania nagle, w przykrych okolicznościach. mam nadzieję, że nigdy w Twoim życiu takie okoliczności nie zajdą. mam również nadzieję, że kiedyś to zdanie zmienisz sam z siebie. pozdrawiam.

    dziękuję i pozdrawiam gorąco wszystkich dawców, kto wie, może we mnie płynie krew kogoś z Was?...

  21. Ktoś
    21 maja 2009 @ 17:41

    Jouki tak Ci się tylko wydaje!! Tez tak mowiłem dopóki mój przyjaciel nie zachorował na białaczkę i potrzebował krwi!! Wtedy nie miałem żadnych wątpliwośći.

  22. MAGDA:d
    15 listopada 2009 @ 19:36

    LOGE, JESTES WYJATKOWY,PONIEWAZ MIMO SWEJ POWAZNEJ CHOROBY STARASZ SIE WIDZIEC JASNA PRZYSZLOSC, NIE PODDALES SIE...WALCZXYLES, ZASLUGUJESZ NA WIELKI SZACUNEK, JESTEM HK, WIEC ROZUMIEM TWOJ BOL Z POWODU ODKLADANIA ODDAWANIA KRWI, TEZ TAK ROBILAM...DZIS POMAGAM, BO TEGO CHCE, CHCE RATOWAC KOMUS ZYCIE, BO WSZYSCY JESTESMY BRACMI!!! KOCHAM WAS I SERDECZNIE POZDRAWIAMMOJE ANIOLY!!!:D JOGE, 3MAJ SIE,NIE PODDAWAJ SIE:D

  23. Anonim
    13 listopada 2010 @ 19:31

    Wiecie to co piszecie to glupoty,ja chcialam urartowac zycie komus kto byl dla mnie bliski-moj chrzestny.Chcialam oddac krew,bo byla potrzebna-ale nie moglam bo mam ja za slaba.Zycie jest najwazniejsze nie wazne kim jestesmy.................O.K?

Napisz, co o tym myślisz
captcha
dekoderek-jogg