Chciałbym oddać krew. Chciałbym oddawać jak najczęściej to możliwe. Ale nie chcą mojej krwi. Nie mogę być dawcą. Nie liczyłem na sprawiedliwość rzeczy, ale trochę mi przykro.
Mam na imię Piotrek, rocznik '83. W czasach dla niektórych niepamiętnych, kiedy w świecie komputerów królowały Atari i Commodore, zainteresowałem się tym światem. Zaczynając od gier i prostego programowania doszedłem do własnej firmy programistycznej. Dzisiaj, poza wszystkim, co związane z IT, lubię grać na basie, czytać i podróżować, najchętniej do Gdańska (gdzie bywam często) albo USA (gdzie jeszcze nie byłem...). Interesuję się polityką, gospodarką, językami świata i państwami.
Wyszukiwarka
Kategorie
Archiwum
- Grudzień 2011
- Listopad 2011
- Wrzesień 2011
- Czerwiec 2011
- Maj 2011
- Luty 2011
- Styczeń 2011
- Listopad 2010
- Październik 2010
- Wrzesień 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Styczeń 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Luty 2009
- Grudzień 2008
- Listopad 2008
- Wrzesień 2008
- Sierpień 2008
- Lipiec 2008
- Czerwiec 2008
- Maj 2008
- Kwiecień 2008
- Marzec 2008
- Październik 2007
- Wrzesień 2007
- Sierpień 2007
- Lipiec 2007
- Czerwiec 2007
- Maj 2007
- Kwiecień 2007
- Marzec 2007
- Luty 2007
- Styczeń 2007
- Listopad 2006
- Październik 2006
- Wrzesień 2006
- Sierpień 2006
- Lipiec 2006
- Czerwiec 2006
- Maj 2006
Beastie Boys - An Open Letter To NYC




Komentarze do wpisu „Oddawanie krwi”
Dlaczego?
Jakieś leki biorę od czasu do czasu, po których krwi oddać nie mogę. Biorę je raz na pół roku albo rzadziej, a oni chcą dwóch lat, żeby być „czystym”.
Hmm… Dziwne. Ty chcesz, ale nie możesz. Ja mogę, a nie chcę. Nie oddałbym krwi, tak jak i narządów po śmierci. Może to nad wyraz wpatrywanie w siebie, ale nie oddałbym i tyle. Po prawdzie to nie mam na to wytłumaczenia.
I o tej niesprawiedliwości pisałem. Ja wychodzę z założenia, że jeśli coś mi nie jest potrzebne (krew się szybko reprodukuje, narządy po śmierci) a komuś może się przydać (a nawet życie uratować) to zdecydowanie mogę to oddać. A po oddaniu krwi można dostać batoniki, czekoladki i napoje :)
ja bym z chęcią oddał, alem niepełnoletni, co mnie boli. ale od razu po odebraniu dowodu idę do banku krwiodawstwa. jouki: dla mnie to dziwne co napisałeś..
Batonika sobie kupię, czekolada zbyt słodka jak na raz. Jak dla mnie może się reprodukować dwa razy szybciej, ale jest moja. Jeśli miałaby pójść dla kolesia który udusił, zgwałcił i przy próbie ucieczki przed policją został postrzelony,a później moja krew uratowała mu życie to jest ze mną związany, a takiego „brata” nie chcę. Tyle od siebie…
Bastian16, za mało książek przeczytałeś :) Mnie jedna tak ukształtowała i się tego trzymam. Jak napisałem: może i samolubny, ale są ludzie i „tylko tak wyglądający”.
Za mało książek przeczytałeś, mnie ukształtowała jedna :)
czy dużo czy mało, sam nie wiem, ale jak możesz podaj tytuł ten kształtującej Cię lektury
Dekoderek, jedna, ale lepsza niż „nasza szkapa” Sienkiewicza :) W sumie to przeczytało się ich więcej, ale poszły w zapomnienie.
Bastian16, no właśnie, gdybym pamiętał to bym napisał wyżej.
Jakiś horror – musiałbym przeszukać karton z książkami. Postaram się to zrobić w wolnej chwili.
jouki: trzymam za słowo
Kurcze, ode mnie też nie chcieli wziąść 2 miesiące temu, bo mam 184 cm wzrostu i tylko 64 kilo wagi :-/
To nie to, że nie chcą. Chcą przede wszystkim mieć pewność, że krew, którą pobierają pochodzi od zdrowego człowieka jest … ,,dobrej jakości’‘. Czy chciałbyś dostać krew, która mogłaby przysporzyć ci komplikacji? Bardzo fajnie, że chcesz oddać. Osobiście jestem za oddawaniem krwi. W wakacje często jej brakuje. U mnie w mieście jest teraz akcja bo jeden chłopak uległ wypadkowi, a ma rzadką grupę krwi. Moja grupa jest pospolita niestety ;-)
Seban, masz całkowitą rację. Może powinien dodać cudzysłowy do nie chcą, ale zdecydowanie chodziło o przenośne znaczenie, że nie mogę oddać krwi. A mam ten rzadszy typ, chociaż nie chciałbym oszukać dokładnie który.
Tym większa szkoda, że nie możesz. Może za jakiś czas. :-) Zdrowia życzę
a ja oddaję dość regularnie :) czyli staram się co 3 miesiące, od ok 3 lat i nic mi się nie dzieje, zdrowa jestem i nie mam żadnych problemów, którymi straszą niektóry… a świadomość ratowania innej osoby jest nie do opisania :)
Myślę Jouki że nie zabierając swoje bebechy do trumny, jesteś pie**** egoistą. Zobaczymy kiedy ty, albo ktoś bliski będzie potrzebował przeszczepu.
Rozumiem, kiedy np. wysiądzie ci np. wątroba nie będziesz chciał się zdecydować na przeszczep, bo możesz dostać narząd od „kolesia który udusił, zgwałcił i przy próbie ucieczki przed policją został postrzelony”.
Nigdy nie powiedziałem, że owym egoistą nie jestem.
Tak, nie będę chciał czyjegoś narządu bo może się on przydać innemu. Może teraz tak gadam, ale nie mam celu by pisać i myśleć inaczej.
A ja mogę oddawać i już raz to zrobiłem, dziś oddałbym znów, ale wczoraj walnąłem 2 piwa, więc zrobię to za tydzień :)
oddawanie krwi jest szlachetnym gestem, to dzielenie się cząstką siebie (dosłownie!) w celu uratowania zdrowia/życia komuś innemu, często obcej osobie. dla dawcy małą fatyga, dla biorcy – „być albo nie być”. mnie udało się oddać krew tylko raz, potem wielokrotnie obiecywałem sobie, że to powtórzę, ale zawsze „coś wypadło”. nie zastanawiałem się wtedy, do kogo może trafić moja krew, cieszyłem się, że zrobiłem coś bezinteresownie dla kogoś zupełnie mi obcego. teraz patrzę na to inaczej, ponieważ sam potrzebuję krwi. jestem ciężko chory (aplazja szpiku) i do niedawna potrzebowałem ok 1l krwi na tydzień. teraz jest już lepiej – krew stabilna, ale biorę płytki krwi – i tu mój mały apel do wszystkich dawców: jeśli możecie, oddawajcie też płytki! towar deficytowy, szczególnie w okresie wakacji, a nie mniej potrzebny. niestety dużo mniej „popularny” – wiele osób nie wie, że płytki też można oddawać tak jak krew, tylko wymagania zdrowotne trochę wyższe i sam proces dłuższy i trochę uciążliwy.
@Jouki:
„Może teraz tak gadam, ale nie mam celu by pisać i myśleć inaczej.” – z całego serca życzę Ci, abyś nigdy nie musiał zmieniać zdania nagle, w przykrych okolicznościach. mam nadzieję, że nigdy w Twoim życiu takie okoliczności nie zajdą. mam również nadzieję, że kiedyś to zdanie zmienisz sam z siebie. pozdrawiam.jeśli Twoim jedynym problemem jest obawa, że Twoja krew trafi do mordercy/gwałciciela itp., to jest pewne rozwiązanie – możesz oddać swoją krew imiennie, dla konkretnej osoby. przy oddawaniu krwi/płytek podajesz dane osoby do której preparat ma trafić i dostajesz zaświadczenie – karteczkę, która powinna zastać przekazana biorcy. korzyść jest obopólna – Ty wiesz do kogo trafi Twoja krew, a biorca ma zabezpieczenie – w razie braków ma pierwszeństwo (oczywiście poza osobami w ciężkim stanie) w „kolejce”. nawet jeśli nie znasz osobiście nikogo potrzebującego, rozejrzyj się dookoła, popytaj, poszukaj w internecie. takich osób jest mnóstwo.
dziękuję i pozdrawiam gorąco wszystkich dawców, kto wie, może we mnie płynie krew kogoś z Was?...
Jouki tak Ci się tylko wydaje!! Tez tak mowiłem dopóki mój przyjaciel nie zachorował na białaczkę i potrzebował krwi!! Wtedy nie miałem żadnych wątpliwośći.
LOGE, JESTES WYJATKOWY,PONIEWAZ MIMO SWEJ POWAZNEJ CHOROBY STARASZ SIE WIDZIEC JASNA PRZYSZLOSC, NIE PODDALES SIE...WALCZXYLES, ZASLUGUJESZ NA WIELKI SZACUNEK, JESTEM HK, WIEC ROZUMIEM TWOJ BOL Z POWODU ODKLADANIA ODDAWANIA KRWI, TEZ TAK ROBILAM...DZIS POMAGAM, BO TEGO CHCE, CHCE RATOWAC KOMUS ZYCIE, BO WSZYSCY JESTESMY BRACMI!!! KOCHAM WAS I SERDECZNIE POZDRAWIAMMOJE ANIOLY!!!:D JOGE, 3MAJ SIE,NIE PODDAWAJ SIE:D
Wiecie to co piszecie to glupoty,ja chcialam urartowac zycie komus kto byl dla mnie bliski-moj chrzestny.Chcialam oddac krew,bo byla potrzebna-ale nie moglam bo mam ja za slaba.Zycie jest najwazniejsze nie wazne kim jestesmy.................O.K?