Jakiś czas temu w naszej polityce nieco bardziej niż teraz udzielała się pewna barwna postać - Janusz Korwin-Mikke. Dla większości jednak był on tylko szybkomówiącym dziwakiem. No bo czy poważnym może być ktoś, kto chce wprowadzić armię zawodową, nie nakazywać zapianania pasów w samochodzie, albo zrobić płatną służbę zdrowia bez świadczeń socjalnych?
Dzisiaj słowo liberalizm oznacza zło w świadomości większości. Ludzie jakoś nie mogą sobie wyobrazić żeby państwo nie dawało im na leczenie. Teraz czekają pół roku na wizytę, ale ją dostają za darmo. Pan Mikke chciał pieniądze z leczenia socjalnego oddać ludziom. Niech sami zdecydują na co wydadzą. Mogliby zostawić na leczenie (mieliby to samo) lub wydać na co innego, gdyby leczenia nie potrzebowali w tym czasie (np. już odłożyli).
Za to służba zdrowia, tak jak cały rynek konkurencyjny, wyglądałaby prawdopodobnie lepiej - teraz szpital na niczym nie zależy, bo nie mają nic do stracenia. Ale jeśli pacjent miałby wybór to i szpital starałby się o niego. Do tego zazwyczaj prywatne instytucje są ogólnie lepiej przygotowane (patrz dzisiaj przychodnie). A przede wszystkim wydaje mi się, że tylu lekarzy nie uciekałoby za granicę.
Jestem przekonany, że tym jedyn zabiegiem rozwiązalibyśmy masę problemów w służbie zdrowia. Wystarczy troszkę władzy ze swoich rąk wypuścić i oddać go rynkowi, który sam wszystko zagospodaruje.
PS. Dlaczego jest w Internecie taki boom na łebdwazero i portale społecznościowe? Bo internauci cenią sobie wolność i robienie czego chcą razem, a nie z nakazu innych. Ta lekcja sprawdziłaby się też w polityce.




Komentarze do wpisu „Za darmo to nic nie ma”
Odpowiadam - tak, może być poważnym i odnoszę wrażenie że sam o tym wiesz :) Ale niestety (niestety, bo ostatnimi czasy się do niego, a raczej jego rozwiązań, przekonałem) większość ludzi ma go nadal za dziwaka...
A generalnie chyba chodzi o dwie sprawy.
1. Ludzie, tzn nasz naród tak ogólnie to jest leniwy (generalizowanie jest b. niedobre bo krzywdzące, np. w tym momencie nas wszystkich tu wkoło, no ale to średnia, statystyka...), twierdzący jak to mu się wszystko należy. Niestety doprowadziła do tego historia i bieg wydarzeń... W każdym razie myślący i ambitny człowiek zrozumie, że dobry system to taki, gdzie sam decyduje na co wyda swoje pieniądze, co zrobi, no po prostu wolność i swoboda. Wybór. O tym ludzie pozapominali w czasach, gdy tego wyboru nie było, a "państwo" sprawiało wrażenie dobroczyńcy. I tak jest teraz. Nie zmieni się to za mojego życia, jak mniemam, a kto wie czy w ogóle kiedyś...
2. A żarłoczne państwo musi jakoś ciągnąć to wszystko.
W ogóle polecam: http://www.wprost.pl/drukuj/?O=83879
Temat jest jak rzeka oczywiście, bo dotyka wszystkich aspektów polityki, społeczeństwa, życia, finansów, ograniczeń, władzy, itd, dlatego na razie już kończę bo i tak się rozpisałem. Jak zwykle pewnie chaotycznie ;)
Nie, żebym nie sympatyzował z Korwinem, ale popełnia on podstawowy błąd w założeniach, przez co większosć jego idei jest fałszywa. Zakłada bowiem, że albo społeczeństwo jest mądre — a wiemy przecież, że nie jest, albo powinno takie być &mdash a żaden system moralny (wyłączając amoralność satanizmu) nie pozwala na coś takiego. Nie wolno ludzi przekreślać tylko dlatego, że są głupi.
Zostaje więc nam tylko dyskusja o skali przymusu wspierania bliźnich oraz o możliwym zastąpieniu go gdzie-niegdzie dobrowolnością.
Tak, masz rację. Mamy społeczeństwo zagłupie na wolność wyboru. Zawsze trzeba ludzi prowadzić za rączkę w większości spraw i jak najwięcej im dawać. Kilka postów wcześniej to napisałem.
To nie chodzi konkretnie o nasze społeczeństwo. Tak naprawdę chodzi o każde.
Zacznij od założenia dobrowolnego systemu ubezpieczeń, który uwzględni różnice w dochodach swoich członków w sposób (tradycyjnie, nie społecznie) sprawiedliwy. Potem pokaż, że jest to nawet lepsze i wygraj wybory. :-)
Pierwsze zdanie: tak, nawet miałem edytować swój komentarz, ale zostawiłem.
Drugie: nie ma szans, żeby to przeszło. Ludzie przestaną płacić, zaczną przepijać, przejadać, prze-cokolwiek. Niestety...
Kto przestanie? Biedni, czy bogaci?
W sumie to nie wiem. Mniej gospodarni zapewne, bo raczej w obu przypadkach każdy na swój sposób może roztrwonić pieniądze.
To go wyrzucisz i nie odczuje zysku. Chodzi o pokazanie, że zarówno bogaci jak i biedni mogą się ubezpieczyć i otrzymać uczciwe warunki. Społeczeństwo nie ufa towrzystwom ubezpieczeniowym nie bez powodu. Nie ufa też oczywiście państwu (też nie bez powodu), ale nie do końca ma inne wyjście...
Ale jak go wyrzucę to straci ubezpieczenie. Wyleci wszędzie, bo większości (wiem z doświadczenia) takich ludzi nie da się nauczyć gospodarności. A wtedy statystyki pójdą na łeb, na szyję. Tak mi się wydaje, chociaż bardzo na tym wszystkim się nie znam. Wolny rynek jest fajny, ale po 200 latach istnienia. Ew. gdy trafi się mądry człowiek, który to ciekawie wprowadzi. Czy Mikke nim jest/był nie wiem, ale w moich oczach miał duże szanse.
Ale statystyki obejmują tylko Twoich klientów. Ważne IMHO, żebyś przekonał ludzi, że ubezpieczenie opłaca się tylko bogatym, bo biednego i tak wyrolują.
Apropos zaufania --- posłuchaj Setha Godina w Authors@Google.
Ciekawy wykład podono. Kolejna osoba mi go poleca, więc trzeba będzie poświęc tą prawie godzinę :)